Backup, który naprawdę działa
Kopia zapasowa jest warta tyle, ile ostatnia próba jej odtworzenia. Twoje dane są testowo przywracane, więc wiadomo, że wrócą też wtedy, gdy będą naprawdę potrzebne.
Ktoś pilnuje Twojego IT, zanim się zepsuje. Backup, aktualizacje, poczta i dostępy sprawdzane na bieżąco - a gdy coś przestaje działać, masz jeden numer i odpowiedź tego samego dnia.
Firmowe IT rzadko psuje się z dnia na dzień. Zwykle najpierw robi się w nim cicho i nieprzejrzyście - wszystko chodzi, tylko nikt już nie wie dokładnie jak. Poniższe sytuacje same w sobie nie są awarią. Są sygnałem, że nikt tego nie pilnuje.
Żadna z nich nie boli na co dzień. Wszystkie bolą tego jednego dnia, kiedy backup okazuje się pusty, a hasła zna tylko ktoś, kto nie odbiera.
Najlepszy miesiąc opieki informatycznej to taki, w którym nie dzwonisz. To nie znaczy, że nic się nie działo - znaczy, że rzeczy, które zwykle kończyły się awarią, zostały naprawione, zanim ktokolwiek je zauważył.
Kopia zapasowa jest warta tyle, ile ostatnia próba jej odtworzenia. Twoje dane są testowo przywracane, więc wiadomo, że wrócą też wtedy, gdy będą naprawdę potrzebne.
Poprawki wchodzą wtedy, kiedy nikt nie pracuje, i po sprawdzeniu, że niczego nie wywrócą. Firma nie traci dnia na to, że coś przestało działać po aktualizacji.
Wiadomo, kto ma dostęp, do czego i czy nadal powinien go mieć. Gdy ktoś odchodzi z firmy, jego konta i dane przechodzą przez uporządkowane zamknięcie - dostęp znika, a to, co potrzebne, zostaje w firmie.
O wygasającej subskrypcji czy certyfikacie wiadomo z wyprzedzeniem, a nie w dniu, w którym program przestaje się otwierać.
Zapełniający się dysk i błędy powtarzające się w logach zapowiadają awarię na długo przed nią. Wyłapane wcześnie kosztują godzinę, nie dzień przestoju.
Spis sprzętu, dostępów i konfiguracji jest „na papierze”, nie w cudzej głowie. W IT to często najsłabsze ogniwo: firmy tracą tygodnie, bo nikt nie wie, gdzie co stoi i na czyje konto jest kupione.
Nic z tego nie jest spektakularne. Na tym właśnie polega opieka informatyczna - na drobiazgach, które robione regularnie nie zdążą urosnąć w problem. Spokojny miesiąc w firmie kosztuje mniej niż jeden dzień przestoju.
Prewencja zmniejsza liczbę awarii, ale nie sprowadza jej do zera. Sprzęt się psuje, dostawca ma przerwę w usłudze, ktoś kliknie w rzecz, w którą nie powinien. Różnica polega na tym, co dzieje się potem. Awaria kosztuje nie tyle sama w sobie, ile przez czas, w którym firma nie pracuje.
Zgłaszasz problem jednym telefonem albo mailem - bez infolinii, bez numeru w kolejce i bez tłumaczenia od początku, co macie i jak to działa. Po drugiej stronie jest osoba, która zna Twoją firmę, więc diagnoza zaczyna się od razu, a nie po godzinie zbierania informacji. Odpowiedź tego samego dnia roboczego, zwykle szybciej. Jeśli naprawa wymaga więcej czasu, dowiadujesz się o tym od razu - razem z tym, co możesz robić w międzyczasie.
Jeden numer i jeden adres. Bez zgłoszenia w systemie i bez czekania w kolejce.
Po drugiej stronie ktoś, kto zna Twoje środowisko. Nie trzeba tłumaczyć, co macie.
Odpowiedź tego samego dnia roboczego. Jeśli potrwa dłużej, wiesz ile i co robić w międzyczasie.
Nie każda firma potrzebuje od razu stałej umowy. Wybierasz to, co pasuje do sytuacji, w której jesteś.
Miesięczny abonament.
Pilnuję Twojego IT na bieżąco: backup, aktualizacje, dostępy, monitoring. Zgłaszasz, kiedy potrzebujesz, bez liczenia każdej sprawy osobno. Koszt jest przewidywalny i nie zmienia się dlatego, że miałeś gorszy miesiąc.
Dla firm, które chcą mieć to z głowy na stałe.
Konkretny problem, konkretna robota.
Coś nie działa, coś trzeba skonfigurować albo ktoś potrzebuje pomocy przy zakupie sprzętu. Zajmuję się tym i rozliczamy się po zrobieniu. Bez umowy na stałe i bez zobowiązań na przyszłość.
Dla firm, które chcą najpierw sprawdzić współpracę.
Zadanie z początkiem i końcem.
Migracja poczty do Microsoft 365, uporządkowanie zastanego środowiska, wdrożenie backupu albo automatyzacja czegoś, co dziś pożera czas. Ustalamy zakres i termin z góry, potem to realizuję.
Dla firm, które mają jedną dużą rzecz do zrobienia.
Zaczynam od sprawdzenia, na czym Twoja firma dziś stoi - bo bez tego każda wycena jest zgadywaniem. Nie zaczynam od podpisywania umowy ani od wystawiania faktury.
Zaczynamy od rozmowy i szybkiego przeglądu najważniejszych rzeczy: czy kopie zapasowe się wykonują, czy systemy dostają poprawki, czy konta byłych pracowników są zamknięte. To zajmuje godzinę i jest bezpłatne. Zwykle już na tym etapie wychodzi kilka rzeczy, o których nikt w firmie nie wiedział, bo nikt nie miał powodu ich sprawdzić.
Mówię, co zobaczyłem, zwykłym językiem - bez listy skrótów i nazw producentów. Jeśli obraz jest jasny, przechodzimy dalej od razu. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, proponuję pełny audyt: sprawdzenie Twojego IT od podstaw, z pisemnym raportem i planem.
Dostajesz konkretną listę: co zrobić i w jakiej kolejności. Kolejność wynika z ryzyka, a nie z tego, co wygodniej zrobić - najpierw rzeczy, które chronią przed realną stratą, potem usprawnienia. Przy każdej pozycji wiesz, ile czasu zajmie i czy trzeba będzie coś kupić, czy wystarczy sama konfiguracja.
Wybierasz, co robimy i w jakim modelu współpracy. Możesz wziąć całość, sam początek listy albo jedną rzecz, która najbardziej Ci ciąży. Możesz też nie wybrać nic - plan zostaje u Ciebie i nic Cię do niczego nie zobowiązuje.
Robię to, na co się zdecydowałeś, i informuję na bieżąco, na jakim etapie jesteśmy. Jeśli wybrałeś stałą opiekę, po zamknięciu listy zaczyna się to, co opisałem wyżej: pilnowanie w tle, żeby te same problemy nie wróciły za pół roku.
Zadzwoń albo napisz. Pierwsza rozmowa jest bez zobowiązań - opowiadasz, jak działa firma, a ja mówię, co bym sprawdził w pierwszej kolejności.
To zależy od tego, co zastanę - i decyzja zawsze należy do Ciebie. Nie wymieniam sprzętu dlatego, że jest stary, tylko wtedy, gdy realnie coś blokuje: system, który nie dostaje już poprawek bezpieczeństwa, komputer, przy którym pracownik traci pół godziny dziennie na samo uruchomienie, albo program bez wsparcia producenta. Pokazuję, czym to grozi i ile kosztuje zmiana, a Ty decydujesz, czy i kiedy to robimy. Czasem odpowiedzią jest wymiana, czasem wystarczy uporządkować to, co już jest.
Wiele firm ma kogoś, kto przyjeżdża, gdy coś przestanie działać - i to się sprawdza przy awariach. Opieka informatyczna zajmuje się tym, czego nie widać między awariami: czy backup naprawdę działa, kto ma dostęp do czego, co wygasa w przyszłym miesiącu. Jedno nie wyklucza drugiego - czasem układa się to tak, że dotychczasowa osoba dalej robi swoje, a ja odpowiadam za to, co dzieje się w tle.
Zostają u Ciebie - bo przez cały czas współpracy są Twoje, nie moje. Hasła, konta, licencje i dokumentacja środowiska są prowadzone tak, żebyś miał do nich dostęp niezależnie ode mnie. Przy zakończeniu przekazuję komplet i odpowiadam na pytania osoby, która przejmuje - ile to potrwa, zależy od tego, jak rozbudowane jest środowisko, ale nic nie zostaje wyłącznie w mojej głowie ani na moim koncie.
Nie. Większość małych firm nie ma dziś serwera i nie potrzebuje go - pracuje na laptopach, poczcie i Microsoft 365. Tam też są dane do zabezpieczenia, konta do uporządkowania i licencje do pilnowania. Opieka informatyczna dotyczy tego, na czym firma faktycznie pracuje.
Nie. Rozmowa i wstępne rozeznanie są bezpłatne i do niczego nie zobowiązują. Jeśli zdecydujesz się na pełny audyt, wyceniam go po rozmowie - a po nim decydujesz, czy chcesz iść dalej. Raport i plan zostają u Ciebie niezależnie od tego.